poniedziałek, 22 lipca 2013

39. Nathan dla Karoliny cz.6

Nathan
     Już minęło dwa tygodnie, a Karolina dalej się nie wybudziła. Mój dzień wygląda tak : wstaję, zawożę Justina do mojej mamy, jadę do szpitala, wracam do domu, jadę do studia, po pracy prosto do Karoliny, później jadę po synka i razem z nim spędzam resztę dnia. Śpię tylko 2 godziny. W studiu jestem 5 i przez 3 siedzę i szukam sobie miejsca. Najwięcej czasu spędzam w szpitalu-12 godzin. Chcę być przy niej jak się obudzi. Niestety 5 godzin z Justinem mi nie wystarcza. On potrzebuje ojca i matki. Wszyscy mi pomagają. Na razie jestem samotnym ojcem. Chcę by Karolina się już wybudziła.
   Kolejna, samotna noc w wielkim, pustym domu. Leżałem i patrzyłem na spokojny sen Justina. Nagle zadzwonił telefon, który obudził mojego syna.
-Panie Nathanie- zaczęła pielęgniarka-Pańska żona wybudziła się ze śpiączki.
-Dziękuję. Za 15 minut będę.
     Ubrałem czysto Justina i ruszyłem z piskiem opon z pod domu. Przyszedłem na szpitala z fotelikiem i od razu ruszyłem do sali numer 169. Otworzyłem je delikatnie i podszedłem do łóżka. Karolina miała głowę odwróconą w prawo.
-Kochanie... -zacząłem, łapiąc ja za rękę
-Nathan- powiedziała słabym głosem ściskając moją dłoń - Nie możemy być już razem.
-A nasz syn?
-Jaki syn?
-Nie pamiętasz Justina?
-Jakiego Justina?
-Justin Sykes nasz syn.
-Nie Nathan, my nie mamy syna. Czemu zdradziłeś mnieGabrielle?
    Chwila, chwila. Gabrielle w moim życiu i łóżku była ponad dwa lata temu.To była moja pierwsza zdrada. 

Tak, ach, czasami mi jej braa.... STOP!! Czemu o niej myślę?Teraz jest ważne co jest z Karolą! 
-Kochanie, zaraz przyjdę. Zaopiekuj się dzieckiem przez chwilę.

Karolina
  Obudziłam się w jakimś cholernie jasnym pomieszczeniu. I nie leżałam w moim łóżku. Gdzie ja byłam? Gdzie jest Nathan? Zaczęłam sobie przypominać co się stało

FLASHBACK
   Spotkałam Nathana z tą wywłoką gdy razem z Isabellą poszłyśmy do galerii. Wyszli razem z męskiej toalety, gdy my wchodziłyśmy do damskiej.  On miał rozporek rozpięty, koszulkę na lewej stronie a ona rozmazaną szminkę, a ciuchy całe pogniecione. Trzymali się za ręce. Na jej nadgarstku zauważyłam taką samą, jaką Nathan dał mi nie dawno na naszą rocznicę. Ona juz się zmyła o on zapinał pasek od spodni.
-Nathan?- spytałam zszokowana
-Karolina? Co ty tu robisz?
-Wiesz, stoję i jestem w szoku
-To nie tak jak myślisz.
-Od kiedy to trwa?
-Od dwóch tygodni- spuścił wzrok
-Masz się wynieść z domu. Jeszcze dzisiaj.
-Kochanie... daj mi drugą szansę.  Obiecuję -uklęknął- że się zmienię!
-Jak nie spotkasz już tej ździry, to zastanowię się nad tym. A teraz zejdź mi z oczu.
-Nie, chodź.... -złapał mnie za rękę i zaciągnął do toalety

FLASHBACK END

Do sali ktoś wszedł. W lustrze zauważyłam sylwetkę Nathana. Trzymał coś w rękach.
-Kochanie... -złapał mnie za rękę
-Nathan- powiedziałam słabym głosem ściskając dłoń chłopaka - Nie możemy być już razem.
-A nasz syn?- co? my mamy syna? niedawno pieprzyłeś ta lalę... pamiętałabym, gdybyśmy mieli syna.
-Jaki syn?
-Nie pamiętasz Justina?
-Jakiego Justina?
-Justin Sykes nasz syn.-brednie. Jest 24 lipca 2011 roku
-Nie Nathan, my nie mamy syna. Czemu zdradziłeś mnie z Gabrielle?
       Wydawał się być zamyślony. Usiadłam i zajrzałam do nosidełka. Dziecko było takie piękne.
-Kochanie, zaraz przyjdę. Zaopiekuj się dzieckiem przez chwilę.
     Odkryłam kocyk i wzięłam chłopca na ręce. Skóra zdjęte.... on przypomina mnie jak byłam mała. Nie, ma też coś z Nathana, te oczy, ten nos, te usta.
-Gdzie masz mamę? Kim ona jest?
-To ty nią jesteś.- doktor wszedł do sali
-Nie panie doktorze. Nie moge być matką tego chłopca.
-Podaj mi dzisiejszą datę
-24 lipca 2011 rok.
-Nie. 26 czerwca 2013 rok. Co ostatnie pamiętasz?
-Jak byłam w domu i zasłabłam.
-A lot samolotem pamietasz?
-Nie.

Nathan
  Gdy lekarz zbadał Karoline poprosił mnie do gabinetu. Zostawiłem syna z ukochaną.
-A więc tak... Pani Karolina zatrzymała się na dniu dla niej ważnym.
-Jakim?
-24 lipca 2011 roku
-Wtedy Karolina zasłabła. Wykryto u niej białaczkę, ale wyleczyli ją. Na 100% miała już się nie pojawiać.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dziękuję Gabryśka Wojtuń i Iza Sieczkoś za wymyślenie imion....

Więc już 6 część!! Komentujcie i wchodźcie tutaj: 

 http://foreveryheartthatbeats.blogspot.com

sobota, 13 lipca 2013

38. Nathan część 8


     Chłopak wstał, wciągnął na siebie spodnie od piżamy i poszedł do dziecka. Ty też wstałaś, otuliłaś się prześcieradłem i weszłaś do łazienki ubrać się. Po chwili wyszłaś ubrana w szorty i podkoszulek Nathana. Chłopak przyszedł z małym na rękach. Tak słodko razem wyglądali.
-Miałaś leżeć.
-Było mi zimno więc się ubrałam. Spał?- podeszłaś do nich
-Nie. Leżał i nóżkami przebierał. Skoro jesteśmy tu wszyscy, mam pytanie. -podał ci syna, włączył twoją ulubioną piosenkę I'LL BE YOUR STRENGHT ,  (którą napisał specjalnie dla ciebie na waszą rocznicę) podszedł do szafki nocnej, coś z niej wyciągnął, wrócił i uklęknął przed tobą- (T.I.), nasze życie nie zawsze było kolorowe. Były wzloty i upadki. Więcej upadków i to z mojej winy. Kupiłem  to zaraz po twoim zniknięciu. Myślałem, że gdy znowu się zjawisz w moim życiu, wezmę go za sobą i ci go dam.- otworzył pudełeczko z pierścionkiem.
-Nathan, poczekaj chwilę. Muszę położyć Jasona....
-Daj mi kocie skończyć....Po co chcesz to zrobić?
-By móc rzucić ci się na szyję.
    Położyłaś synka na łóżku i popatrzyłaś na Nathana. Gorące łzy popłynęły mu po policzku. Uklękłaś przy nim.
-Kontynuuj.- wytarłaś pojedynczą łzę
-Na czym to ja.... A dobra.... Już pamiętam...
A więc: Przez ostatnie miesiące ciągle o Tobie myślałem. Chcę być za was odpowiedzialny. Kocham cię bardziej niż cały świat, więc uczyń mi ten zaszczyt i zastań moją żoną. Spędź resztę życia przy mnie. Połączmy się w rodzinę. Pragnę mieć z tobą więcej dzieci, by Jason miał się z kim bawić. Chciałbym się przy tobie zestarzeć i już nigdy nie pozwolę ci tak łatwo odejść. Chcę być tylko z tobą i patrzeć jak dorastają nasze dzieci, a później wnuki. Jeśli tego nie chcesz zrozumiem.... Ale każdego dnia będę o to prosił, dopóki się nie zgodzisz....
-Nathan, jak mogłeś wątpić, że tego nie chcę?- objęłaś jego twarz dłońmi- Oczywiście, że TAK!- rzuciłaś mu się na szyję i po chwili pocałowałaś go w szyję.
   Wsunął pierścionek na twój palec. Wstaliście i objęci podeszliście do Jasona.
-Popatrz, pierwszy raz się uśmiechnął.- powiedziałaś z zachwytem.
-Trzeba to uwiecznić.- Nathan złapał aparat i zrobił wam zdjęcie.- Kochanie, cieszę się, że się zgodziłaś i, że zobaczyłem pierwszy uśmiech syna. Chciałbym mieć więcej takich przecudnych dzieci.
-A ile chciałbyś ich mieć, ogierze? -położyłaś się obok syna, a Nath po drugiej stronie Jasona
- Z 3 lub 4.
-Nieźle jak na Brytyjczyka.
-Kochanie, to kiedy?
-Jak wiesz, potrzeba 9 miesięcy....
-Ja nie o dziecku, tylko o ślubie.....
-We wrześniu?
-Może być... zawsze się dopasuję do ciebie. Za 6 tygodni zastaniesz panią Sykes.
-To już tak szybko? Jejku.... Ale nie możemy czekać!
-Dlaczego?
-Już dość czekaliśmy. Chcę mieć cię tylko dla siebie. - ziewnęłaś- Jestem taka zmęczona. To był bardzo intensywny dzień.
-A najbardziej dwie ostatnie godziny.-uśmiechnął się
-Chyba zdajesz sobie sprawę, że przed chwilą poczęliśmy nowe życie?
-Jeśli tak będzie, to będę najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, a nawet we wszechświecie. Ale pozwolisz mi wybrać imię?
-Oczywiście!-lekko musnęłaś jego usta
-Jak chłopczyk to... -zrobił poważną minę- Nathan, a jak córka to Lenka.
-Lenka? Dlaczego Lenka?
-Kiedyś usłyszałem to imię i postanowiłem, że moja... nasza córka będzie się tak nazywać.
-A co byś chciał?
-Mamy cudnego synka...-dotknął nóżki Jasona- więc czas na córeczkę tatusia.
-Marlana Sykes. Pięknie brzmi.
-Urodę będzie miała po tobie. Jesteś taka piękna, że nie odrywałbym  od ciebie wzroku, ale Jason również potrzebuje mojej uwagi. Kocham was i chcę was. - podciągnął delikatnie do góry twoją koszulkę i dotknął twojego brzucha.- Chciałbym być obecny przez całą ciążę. A nie tak jak poprzednio tylko przy poczęciu. Chcę przeciąć pępowinę. Obiecaj mi, że nie dowiem się z gazety o twojej ciąży. Dowiem się jako jeden z pierwszych osób.  A najlepiej zaraz po tobie. Wiem, że Jason ma dopiero pół roku, ale chcę mieć szybko drugie dziecko z tobą. I jak teraz nie zajdziesz w ciąże, będziemy pracować nad maleństwem dniem i nocą, dopóki go nie zmajstrujemy.- pocałował cię delikatnie.
     Podciągnął go góry swoje umięśnione ciało, ciebie i syna. Otulił kołdrą i zasnęliście. Nathan, ty a po między wami was pierworodny syn Jason.


Ciąg Dalszy Nastąpi....

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Od razu zapraszam was na 2 ostatnie części tego imagina. i CO SĄDZICIE O TEJ CZĘSCI??

37. Krótkie imaginy

Tom: Idź do kuchni i coś zjedz.
Ty: Nie jestem głodna.
Tom: Przecież widzę jak pożerasz mnie wzrokiem.

Ty: Nathan
Nathan: Tak?
Ty: Masz na coś ochotę..
Nathan :http://24.media.tumblr.com/tumblr_m5gjvrIK3p1rwd13to1_500.gif

Max bawi się w psychologa. Usiadł na przeciwko ciebie i złączył palce ze sobą:
Max: Masz jakiś problem??
Ty: Teraz to ty jesteś moim problemem.
Max: A wiesz, że z problemami najlepiej się przespać?

Ty: Siva, chodź tu.
Siva: Nie.
Ty: To nic z figli dzisiaj.
Siva: Zaczekaj, już idę.

Ty: Jay jak ci się podoba nowa sukienka??
Jay:Dla mnie możesz chodzić nago!
Ty: Chciałbyś..
Jay: Pewnie!


Tom : Zostań ze mną na zawsze.
Ty: Chyba zgłupiałeś?
Tom : Jeśli życie spedzone z tobą nazywasz szaleństewem..... to tak oszalałem.... z miłości do ciebie.

Ty: Jay ile ty masz lat?
Jay: 23
Ty: A zachowujesz sie jakbys miał 5.
Jay: Wcale nie....
Ty: To zejdz już z tej karuzeli, bo dzieci sie boją.

Ty: Siva kocham cię
Siva: Ja siebie  też.

Nathan: Chcę ci coś powiedzieć.
Ty: Słucham.
Nathan: Moje życie bez niej było by bez sensu. Zawsze jest przy mnie. A teraz nagle znikła.
Ty: Nathan chcerz mi o czymś powiedzieć?
Nathan Tak. Nie widziałąś gdzieś  full cup`a?

Max: Patrz, zaczyna padać.
Ty: Widzę.
Max: Chodz na zewnątrz.
Ty: Jest morko.
Max: No chodz. Fryzurkę zrobisz znowu.
Ty: No, ok.
      Wyszliście. Max zaciągnął cię na sam środek barwnego ogrodu.
Ty: I co zmokniemy??
Max: Mam inne plany.....
    Pocałował cię.


------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem że to już czytałyście.... z blogu Lenki, który usunęła!!!

czwartek, 11 lipca 2013

36. Nathan dla Karoliny cz.5

Nathan
 2 TYGODNIE PÓŹNIEJ

-Szybko, wychodzimy.- poganiałem Karolinę
-Nie wiem, czy zostawienie Justina u twojej mamy to dobry pomysł. Lepiej, żebyśmy go wzięli ze sobą. Będę spokojniejsza.
-Ale mama się nim zajmie. To jej wnuk.
-Jesteś pewny?- spytał z niepokojem
-Wiesz skarbie... możemy go zabrać, jeśli będziesz spokojniejsza.
-Naprawdę?- zapytała z iskierkami w oczach
-Tak, ale to niszczy mój plan....
-Jaki plan?- zainteresowała się
-Oj nieważne.
-W takim razie może zostać u twojej mamy.
-To tylko 5 dni na Majorce. Wytrzymasz bez niego?
-Sądzę, że tak.


* W samolocie*
   Trzymałem dłoń na kolanie Karoliny. Miałem taka ochotę poczuć jej ciało. Od miesiąca nie uprawialiśmy seksu. Spojrzałem na nią, a ona na mnie. Oczami pokazałem jej kierunek toalet. Karolina wstał i ruszyła w ich stronę.
    Nagle samolot się zatrząsł i Karolina uderzyła głową w wózek, który stał. Od razu podbiegłem do niej i złapałem w ramiona. Skroń miała całą we krwi.
-Czy jest tu jakiś lekarz? Czy jest tu jakiś lekarz?- zacząłem krzyczeć
-Już idzie.
****
-Wstrząs mózgu. Jak tylko dolecimy od razu pańska żona w trafi do szpitala.
-A odzyskała przytomność?
-Nie... Boję się, że to może być coś poważniejszego.

*** W SZPITALU***
- Tomografia wykazała guza. To studium pierwsze i łatwe miejsce więc operacja. Czy pan się zgadza?
-T-tak!-przełknąłem gulę w gardle

*kilka godzin przed salą operacyjną*
-Udało się?- zapytałem od razu, gdy tylko lekarz przekroczył próg sali operacyjnej
-Tak. Pańska żona przeżyje. Jej stan jest stabilny. Za kilka dni może nawet ją wypiszemy......




------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wyszło oto takie coś..... Chcieliście 10 części więc jest 5!!!
Co chcecie w następnej?

piątek, 5 lipca 2013

35. Nathan dla Karoliny cz. 4

Karolina

* 5 miesięcy później*
     W nocy obudził mnie ból. Kolejny skurcz.
-Aaaa, Nathan, obudz się.
-Co?- spytał zaspany
-Zaczeło się.
     Już po pół godzinie byliśmy na porodówce. Skurcze były coraz mocniejsze i częstsze. Nathan cały czas był przy mnie.
-No to przemy, pani Sykes.
     Po kilku godzinach męczącego porodu przyszedł na świat nowy potomek rodu Sykesów. Patrzyliśmy jaki cudny jest nasz syn. Chwilę później zasnęłam ze zmęczenia.




Nathan
    Gdy tylko Karola usnęła, przysiadłem obok niej. ZOSTAŁEM OJCEM. Dotarło to do mnie dopiero. Mam wspaniałą kobietę i cudownego syna. Muszę zrobic kolejny krok i dać nazwisko mojej Karoli i naszemu synowi.
-Jak nazwą państwo dziecko??-spytała pielęgniarka.
-Jak wybierzemy to poinformujemy, jeszcze nie wybraliśmy.
-Polecamy Mikołaj lub Thomas.-uśmiechnęła się
-Thomas.... byłby pobudliwy jak wujek Tom.... ale dziekuję...
     Pielęgniarka wyszła a ja zastanawiałem się dlaczego nie poprosilem Karoliny o rękę.....  Nie było  czasu. Albo trasa, albo studio.... spędzałem z nią tylko weekendy i wieczory. Ale wieczorami byłem tak zmęczony, że jak przychodziłem od razu kierowałem się w stronę sypialni. A w weekendy..... odpoczywałem po ciężkim tygodniu, albo spędzałem czas na kolacjach u jej rodziców.....
    Nagle Karola poruszyła się co wyrwało mnie z rozmyśleń. Popatrzyłem na nia. Była taka piękna, nawet po 7 godzinach porodu, i czemu ja jeszcze się z nią nie ożeniłem?? Mam taki fart w życiu. Tak mi jej brakowało. Właśnie tu leży cały mój świat.
   Położyłem się obok i usnąłem wtulony w jej ciepłe ciało.


Karolina
Obudziła mnie pielęgniarka, dając mi syna do karmienia. Otworzyłam oczy i ujrzałam Nathana jak śpi wtulony we mnie. Po karmieniu wtuliłam się w Nathana i dalej spałam, śniąc o nim.
****
Obudziłam się ponownie, ale już nie wyczuwałam ciepła Nathana. Otworzyłam oczy i ukazał mi się cudowny widok. Nathan trzymał naszego syna i opowiadał mu jakieś bajki.
-Hej kochanie.-przywitał mnie pocałunkiem
-Kocie, co ty konkretnie robisz?- spytałam
-Opowiadam mu historię..... Dobra nie ważne. Musimy dać mu imię.
-Od dawna mam.....
-Tylko nie Thomas. Wiesz jaki Tom jest nadpobudliwy.... Podejrzewam, że ma ADHD!
-Nie krzycz, bo go obudzisz.\
-Mały i tak nie śpi. A co ty na James?
-Nie. A  Maximiliano?
-Co? Nie! A Siva?
-Zgłupiałeś?
-Może kompromis i Mikołaj?
-Dan?
-Oliver?
-Liam?
-Anthony?
-Andy?
-Harry?
-Stop! Kochanie, musimy coś wybrać. A co ty na Justin?
-Piękne- powiedział potrząc na syna- Hej Justinie Sykes. To ja tatuś, a tam jest mamusia.-Podał mi syna i położył sie obok nas.
   Najlepsze jednak przed nami!!!  




Ciąg Dalszy Nastąpi...... 

---------------------------------------------------------------------------------

I co myslicie?? Przed ostatnia cześć.... Pytanie,
W jaki sposób Nathan na się oświadczyć i gdzie......
Piszcie.... Najlepszy pomysł zostanie użyty

niedziela, 30 czerwca 2013

Ważne!!!

Myślałam, żeby na tym blogu były tylko imaginy  z Nathanem!!! Co sądzicie??? 

34. Nathan dla Nairi

      Nathan od paru dni dziwnie się zachowuje. Unika kontaktu z tobą, nie spotykacie się. Strasznie za nim tęsknisz i martwisz się o niego.
   
      Pewnego dnia poszłaś do jego przyjaciela Jaya, dowiedzieć się o co chodzi
-Hej Jay.
-Hej Nairi.
-Słuchaj, nie wiesz co się dzieje z Nathanem?
-Nie, ale ostatnio ciągle chodzi do lekarzy. Ostatnio w pośpiechu zostawił to- podła ci teczkę -Nairi, słuchaj muszę już iść...
-Spoko, dzięki chociaż za tyle.
 

    W mieszkaniu przejrzałaś teczkę. Wyniki, diagnoza, wyniki. Chwila, wróciłaś do diagnozy. Przeczytałaś raz, drugi i łzy zaczęły same płynąc. Przeczytałaś w końcu na głos, by w to uwierzyć.

"GUZ MÓZGU. NIEULECZALNY I NIEOPERACYJNY. POZOSTAŁ MIESIĄC ŻYCIA."

-Nathan, ja wszystko wiem.- Przytuliłaś się do niego- To dlatego mnie od siebie odciągałeś? Nie chciałeś bym cierpiała bardziej?
-Tak.- zaczął płakać. Wzięłaś jego rękę i położyłaś sobie na brzuch.
-Ono musi mieć ojca. Nie ma jakieś metody?
-Jest, ale ryzykowna. Mogę umrzeć albo będę zdrowy.
-Umrzesz tak czy inaczej. Zaryzykuj.
- Boję się ciebie zostawiać. Takie uczucie jak nasze zdarza sie raz w życiu i nigdy do nikogo takiego czegoś już nie poczujesz. Jesteśmy jedną duszą w dwóch ciałach. - i Nath zemdlał

   Z sali operacyjnej wyszedł lekarz. Podszedł do ciebie i przez chwilę nic nie mówił tylko się na ciebie patrzył.
-I jak?
-Tak mi przykro. Robiliśmy co mogliśmy, ale guz był za duży, a serce pana Sykesa nie wytrzymało próby.
-Co? Nathan nie żyje...- zapadłaś w rozpacz


ROK PÓŹNIEJ
 Siedzisz sama w dużym, pustym domu, który kupiliście przed śmiercią Nathana. Niestety, nie słychać tupotu małych nóżek, bo dziecko zmarło zaraz po porodzie. Jesteś wrakiem człowieka. Twoja depresja posunęła cię do dzisiejszego kroku.
   Szukałaś pistoletu Nathan, lecz znalazłaś list kierowany do ciebie.

"Kochanie

  Nie wiem jak  Ci to powiedzieć, więc piszę ten list.
  Jestem chory. Nieuleczalnie chory. Został mi tylko miesiąc na tym świecie. Nie chcę abyś cierpiała, więc odsuwam się od ciebie.
  Chociaż chcę byś spędziła ze mną ostatnie chwilę życia, nie chcę byś potem popadła w rozpacz i depresję.
   Chciałbym, abyś była w ciąży, bo zostałby po mnie jakiś ślad. Miałabyś kogo kochać. Opowiedziałabyś naszemu synowi, jaki to był jego tatuś. I chciałbym, żeby wychowywał się w w miejscu mojego dzieciństwa. To takie moje marzenie....
   Po moim odejściu będziesz miał moją mamę, która traktuję cię jak córkę i Jess. Proszę wspierajcie się na wzajem, gdy mnie już zabraknie.
   I pamiętaj: zawsze będę przy tobie, bo nasza miłość zdarza się raz w życiu.
                           Zawsze będę cię kochał....
                                Twój Nathan"
   


     W końcu znalazłaś pistolet. Wzięłaś kartkę papieru i długopis.

"Kochani, 
  To już rok, a ja nie mogę się pozbierać. Inaczej by było gdyby mój syn żył. Coś trzymało by mnie tutaj.
  Miłość, jaka darzyłam Nathana zdarza się tylko raz, ale do końca.
  Bardzo was za wszytko przepraszam. Nathan idę do ciebie i naszego synka.
                                                     Wybaczcie
                                                                      Nairi"

       Twoje zimne i martwe ciało znalazł Jay. Przyszedł bo martwił sie o ciebie. Teraz ty sie nim opiekujesz z nieba, razem z Nathanem i waszym synkiem! 


------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak? Mój pierwszy smutas.... Jak to pisałam na kartce to sie rozbeczałam.... 


33. Nathan część 7

    Nathan wstał i wziął cię na ręce. Postawił na chwile, złapał ręcznik i każdą wytartą część twojego ciała całował. Gdy juz byliście susi, Nathan namiętnie cię pocałował. Zarzuciłaś mu ręce na szyję i oplotłaś go udami w biodrach. Nathan złapał cię za pośladki, zaniósł do pokoju i delikatnie ułożył na miękkiej pościeli.
-Tak długo czekałem na ciebie.- powiedział lekko zachrypniętym głosem, pochylając nad tobą.
-Też tęskniłam za tobą, kocie.- powiedziałaś całując go pożądliwie.
   Przygniótł cie swoim ciężarem. Całował twoje obojczyki, szyję, usta. Gdy doszedł do twoich jędrnych piersi zaczął lizać i przegryzać twoje sutki. Jękłaś cicho.
Po chwili zjechał niżej swoim gorącymi  wargami.
    Chłopak doprowadzał cie do szaleństwa. Wrócił do twoich spragnionych ust.  Przewróciłaś go na plecy i zajęłaś się jego przyjacielem. Ruszałaś energicznie rękę w górę i w dół, a Nathan jęczał z rozkoszy. W końcu wzięłaś go do buzi i delikatnie przejechałaś zębami po nim.
-Kochanie....- znów jęknął, a ty na niego spojrzałaś.
  W końcu usiadłaś na Nathanie. Gdy tylko poczułaś go w sobie jękłaś. Wygięłaś się w łuk. Nathan złapał twoje biodra i przyciągnął do siebie. Przeturlał was i to on był na górze.
- Och, Nathan.
- Kochanie...
    Delikatnie zaczął poruszać się w tobie. Ty czułaś, że zaraz wybuchniesz, tak samo jak on. Jego pchnięcia stawały sie coraz mocniejsze i pewniejsze.
- Nathan... zaraz dojdę.
-Poczekaj, jeszcze dosłownie dwa pchnięcia.
-Naaathan... Już, prawie...
-Juuuż
    Po chwili doszliście, a wasze płyny wymieszały się w tobie. Nathan opadł na ciebie, lecz jeszcze nie wyszedł z twojego ciała. Pocałował cie namiętnie i dopiero po chwili opuścił twoje ciało. Położył sie obok ciebie, przykrył was kocem i przeciągnął twoje nagie ciało blisko swojego odwracając twarzą do siebie.
- Jesteś cudowna.- powiedział, całując cie w czoło
-Miałam dobrego nauczyciela.
-Kogo?- zmarszczył drzwi
Ciebie, głuptasie.- pocałowałaś go
-Masz racje. Głuptas ze mnie. -uśmiechnął się- Przepraszam, ale to co się stało było niezamierzone.
-Tak? Sądzę coś innego.
-Chciałem tylko wzbudzić w tobie pożądanie.
-Udało ci się.
-Chciałem byś poczuła niedosyt.
-To też ci się udało.
- To tylko potwierdza, że dobrze nam razem w łóżku i w życiu.
-W łóżku znakomicie, o czym przed chwilą się dowiedzieliśmy. W życiu tez tak będzie.
- Jason jeszcze nie płakał.
-Faktycznie- poderwałaś się - Mogliśmy nie słyszeć przez nasze krzyki.
-Pójdę sprawdzić. Ty tu leż i czekaj na mnie.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------
To jakieś gówno.... Nie czuje satysfakcji po napisaniu tej części. A wy co myślicie????

czwartek, 27 czerwca 2013

32. Nathan część 6

    Mały płakał jak go obudziłaś. Poszłaś z nim do łazienki i szybko umyłaś Jasona. Ubrałaś go w czyste śpioszki w kangurki i zaniosłaś go do uśpienia.
    Sama wzięłaś przygotowany ręcznik i poszłaś wziąć długą, relaksującą kąpiel. Na półce znalazłaś świecę i zapaliłaś ją. Do wody dolałaś jakiś płyn do kąpieli. Woda w wannie była odpowiednia dla ciebie. Rozpięłaś zamek swojej sukienki, która po chwili zsunęła się z twojego wysportowanego ciała. Nie widać nawet było, że masz 6-miesięcznego synka.
   Usiadłaś w wannie, przymknęłaś oczy i rozkoszowałaś się błogą ciszą. Wanna była wielka, musiałaś nogami oprzeć się o dno, by nie utonąć.
   Usłyszałaś skrzypnięcie drzwi. Powoli otworzyłaś ciężkie powieki. Zdumiał cię widok Nathana w zielonym szlafroku.
-Co ty tu robisz?- spytałaś chowając się bardziej, a woda wlewająca się do twoich ust zagłuszyła ostatnie słowa
-Czy ci nie powiedziałem, że nasze pokoje mają jedną łazienkę?
-Zapomniałeś mi powiedzieć o tak istotnym szczególe.
-Chyba ci nie będzie przeszkadzać, że wezmę kąpiel razem z tobą? Wanna pomieści nas oboje.
    Nie zdążyłaś zaprotestować. Nathan ściągnął swój szlafrok i pokazał ci się w pełnej krasie. Dopiero teraz zdałaś sobie sprawę, że był jedynym mężczyzną, którego widziałaś nago. Przesunęłaś się na drugi koniec wanny i spoglądnęłaś na ciało chłopaka. Twarz, klatka piersiowa, kaloryfer, uda i przymknęłaś oczy. Usłyszałaś plusk i otworzyłaś powieki. Wanna była za mała dla dwóch osób.
-Nic ci nie zrobię. -powiedział rozstawiając twoje nogi po obu stronach swojego ciała. Przyglądałaś mu się jak mydlił swoje ciało.
-Jak ty nie chcesz stąd wyjść ja to zrobię.- powiedziałaś, ale się powstrzymałaś, bo zobaczył by twoje nagie ciało.
-Co się tak spinasz?Daj zrobię ci masaż.
-Nie trzeba.
    Przesunął cię do siebie i zaczął delikatnie masować twoje spięte mięśnie. Tak się odprężyłaś, że dopiero po dłuższej chwili zauważyłaś, że Nathan cię już nie masuje, tylko trzyma ręce na twojej talii.
-Przemyśl czy powrót do mnie jest odpowiedni dla ciebie i dziecka.
-Wiem, czego chcę. To doskonałe posunięcie.
-Ale ja nie jestem tego pewny....
-Ale ja jestem! Nathan, pamiętaj, że jestem odpowiedzialna za dwoje. Wiem, czego chcę.
-Proszę, tylko zastanów się.
-Nad czym? Chcę być z tobą. Chcę abyśmy byli rodziną!- odwróciłaś się do niego i pocałowałaś. Wasz gorący pocałunek rozpalił cię.
-Chodź kochanie. Długo na to czekałem.

31.Nathan dla Karoliny cz.3

Bez perspektywy
-Tak. to jest państwa dziecko.
   Nathan patrzył na monitor zafascynowany obrazem. Tak bardzo pragnął tego dziecka i chciał by Karola wróciła do niego. Ona chciała tylko by Nathan przestał być wiecznym dzieckiem. Skończył już 20 lat!
 
   Nathan
-Chodź ze mną.- wyciągnąłem do niej rękę
-Gdzie mnie zabierasz?
-Niespodzianka.
    Ruszyliśmy do mojego auta. Szarmancko otworzyłem jej drzwi samochodu. Szybko przeszedłem na miejsce kierowcy. Wyjechaliśmy z parkingu przychodni i ruszyliśmy w stronę miejsca, gdzie wszystko się zaczęło.
   Co chwila spoglądałem na nią. Bardzo za Karolą tęskniłem i nie mogłem się pogodzić z jej odejściem.
-Nathan, gdzie mnie porywasz?- zapytała patrząc na mnie.
-Mówiłem, że to niespodzianka.- puściłem jej oczko, a mój uśmiech rozpromienił wnętrze wozu.
-Nie lubię niespodzianek. Dobrze o tym wiesz!- złączyła swoje brwi, a usta zacisnęła w cienką linię.
-Wiem, dlatego to niespodzianka.- schyliłem się do schowka, by wyciągnąć mój nowy nałóg- gumy do żucia.
-Patrz jak jeździsz!- wrzasnęła Karola.- Chcesz mnie zabić?- złapała się nerwowo za brzuch
-Was? Nigdy.- wziąłem do buzi dwa listki gum.
-Więc... -zaczęłam lecz jej przerwałem
-Chcę być odpowiedzialny za ciebie i nasze dziecko, ale ty mi to utrudniasz.
-Bo masz się zmienić.... A jak odwidzi ci się bycie ze mną?? Zostanę sama z dzieckiem. - skrzyżowała ręce na piersi- Tępo myślałam...... -przerwała patrząc na krajobraz za oknem
-Co myślałaś?
-Że się zmieniłeś. -popatrzyła na mnie swoimi oczami. Były w nich łzy.
-Bo się zmieniłem. Dorosłem i spoważniałem. Kończę z piciem, paleniem, imprezowaniem na rzecz zmieniania pieluch i wstawania w nocy.
-Ale ty jesteś sławny.... Śpiewasz w zespole.
-Ale zespół to nie tylko ja!-podniosłem na nią głos- Nie przeszkadzała ci wcześniej moja kariera.
-Bo nie było dziecka!-podłapała mój ton
-Chcesz powiedzieć, że gdyby nie ono, to nie odeszłabyś??
-Jak możesz tak mówić? Chcesz zrzucić na mnie winę? Jeste.... Byliśmy ze sobą ponad 6 lat, a od 3 mieszkaliśmy razem. Po prostu rutyna w naszym związku niszczyła go. Twoje nałogi, twoje zdrady, twoje trasy.... Czy zabrałeś mnie kiedyś ze sobą, tak jak Siva Nareeshe, albo Tom Kelsey? Nie! Potrzebowałeś tylko ładnej buźki na galach i tyle.
-Kurwa. Przestań! -umiała doprowadzić mnie do szału- Teraz to ty zrzucasz na mnie winę. Chciałem cię chronić przed fotoreporterami. Kelsey i Nareesha są sławne, ale ty nie. Nie chciałem by plotki zniszczyły nasze życie.- zatrzymałem samochód i wysiadłem.
     Wziąłem 3 głębokie oddechy. Moje ciało było całe napięte. Nic nie było w stanie go rozluźnić. Oparłem się o auto, zamknąłem oczy i jeszcze raz głęboko wciągnąłem powietrze do płuc i je przytrzymałem. Po chwili powoli je wypuściłem. Poparzyłem tępo przed siebie. Kochałem ją i tęskniłem za jej osobą. Nasze kłótnie też kochałem. Była piękna, gdy się złościła....

Karolina
   Nie zmienił się. Dalej jest takim dupkiem, takim jakim był. Czy go kocham.... Szaleje za nim. Tak jak pierwszego dnia, gdy przyszedł do naszej klasy spóźniony i jedyne miejsce wolne było koło mnie. Najpierw była przyjaźń a potem miłość.
   Otarłam łzy i wyszłam ze samochodu tak jak on. Podeszłam do niego i przytuliłam. Tęskniłam za jego dotykiem, pocałunkami. Dotknęłam delikatnie jego policzka. Po jego ciele przeszedł dreszcz.  Ciało, które przed chwilą było spięte rozluźniło się pod wpływem mojego dotyku.
Wspięłam się na palce i pocałowałam delikatnie jego usta. Ramiona Natha owinęły się dookoła mojej talii, przyciągając do siebie moje ciało. Dłonie zatopiłam w jego włosach i ciągnęłam je delikatnie. Jęknął i łapczywie zaczął znów mnie całować. Oderwał nasze usta i położył głowę na moim barku, wypuścił powietrze, przyprawiając mnie o dreszcze.
-Kocham cię.-wyszeptał mi w szyję