poniedziałek, 17 czerwca 2013

Liebster Awards

1.Ile masz lat?
    16

2.Ulubiona piosenka?

   Narazie Personal Soldier

3.Ulubiony kolor?

Czerwony

4.Ulubione danie?

 Rosół

5.Dlaczego zaczęłaś pisać?

Chciałem spróbować i mi to wychodzi, jak widzę po waszych komentarzach

6.Twoi idole to..

Chłopaki z The Wanted i Justin Bieber


7.Lubisz rap?

Nie, ale lubię posłuchać

8.Co jest twoją pasją?

Pisanie i mordowanie ludzi...... żart Nie lubię pisać!!! Nie, kolejny żart,

9.Lubisz słodycze? xd

Szaleje za nimi.

10. Twoja ulubiona pora roku

Lato!! Słońce świeci nad nami, oplata nasze nagie ciała promieniami!!!!

A oto moje nominację!!!

http://imagine-othewanted.blogspot.com
http://imaginyothewanted1.blogspot.com
http://imaginy-thewanted.blogspot.com
http://thewantedmyworldandmylife.blogspot.com
http://magicznechwilethewanted.blogspot.com

A oto pytania:
!. Jak długo jesteś Prisoner
2. Ulubiona piosenka
3 Ulu. sport
4. Ulub. piosenkarz
5. Ulub. chłopak z TW i dlaczego? 
6. Ulub. dzień tygodnia
7. Plany na wakacje???



___________________________________________________


Dzięki za pierwszą nominację.... Wow! Oby tak dalej. Piszę dla was, prosto z życia! I ze seriali! Buźka. 

czwartek, 13 czerwca 2013

28. Imaginy z gifami- Nathan

Nathan: Jeszcze tylko grzyweczkę poprawię i idziemy laski wyrywać

Nathan: Jedyne co chcę mieć pod sobą to Ty

Nathan: Mamo, nie pokazuj T.I. moich zdjęć z dzieciństwa

Nathan: Fajnie było przez te 15 w toalecie z tobą... To kiedy powtórka?

Nath: Mmmm... pyszne....


wtorek, 11 czerwca 2013

27. Nathan dla Karoliny

-Nathan, nie zatrzymuj mnie.
-Karolina, błagam....
-Muszę odejść, bo tak będzie najlepiej.
    Nathan i ty jesteście parą od liceum. Byłaś z nim na dobre i złe, chociaż tego złego było więcej. Ale ostatnio to przegiął!
    Przyszedł do domu pijany jak byli twoi rodzice. Zrobił ci straszną awanturę a na koniec nazwał cię puszczalską. Sam nie jest świętoszkiem. Zdradzał cię na prawo i lewo. Od tego zdarzenia minęły 2 dni.
-Mogłam ci wiele wybaczyć, ale nie to.
-Co znowu zrobiłem??
-Nathan. Po prostu nie pasujemy do siebie.- skłamałaś
-Naucz się lepiej kłamać. Cos zrobiłem źle??
-Tak, Nathan- spuściłaś głowę- Po prostu daj mi odejść.
-Nie.- zamknął drzwi na klucz.- Nie wiem co zrobiłem, ale przepraszam za wszystko....
-Traktujesz mnie jak śmiecia.- wydusiłaś to z siebie- a teraz daj mi odejść.
-Nie, dopóki tego nie naprawię.
   Przerzucił przez ramię i zaniósł do waszej sypialni.
-Nathanie Jamesie Sykes, postaw mnie na ziemi.
-Nie.
     Po chwili postawił cię na ziemi, a ty uderzyłaś go w brzuch. Chłopak zwijał się z bólu a ty uciekłaś. Już byłaś na ganku, gdy poczułaś silne pociągnięcie do tyłu.
-Puść mnie.
-Nie. Musimy porozmawiać.
-Nic nie musimy. Po prostu daj mi odejść.
-Jesteś najwspanialszą rzeczą jaka mnie w życiu spotkała.
-Nathan, jeszcze wczoraj nazwałeś mnie szmatą. Wszystko ci wybaczyłam, lecz nie to.
-Wybacz mi jeszcze raz i spróbujmy od nowa.
-Nie Nathan... to była ostatnia szansa. Miałeś się zmienić, ale złożyłeś pustą obietnice.
-Przecież wiemy oboję że się kochamy. Chyba ze cos się zmieniło...
-Z moje strony nic. Kocham cię jak na początku. Zadzwoń jak dorośniesz- wzięlaś walizki i odeszłaś
     Zostawiłaś mu na stoliku tylko krótki liścik i zdjęcia.


" Nathan  Kochanie    Kochany Nathanie, najdroższy
Nie chciałam by to tak wyszło. Będziemy mieli dziecko. Tam jest zdjęcie usg. Proszę, odezwij się jak dorośniesz do roli ojca.
             Kocham cię Karolina"


sobota, 8 czerwca 2013

OGŁOSZENIA!!!!

   Poszukuję nowej adminki!! Chętne piszcie w komentarzach!!
1. Co tydzień dodawanie nowego posta.
2. Nie ściągamy od innych.

                   Nathan z wami!

piątek, 7 czerwca 2013

26. Justin

-Justin! Moi rodzice już przyjechali!-wrzasnęłam
     Chłopak wstał i ruszył w stronę drzwi.
-Gdzie idziesz??-spytałam
-Znowu twoja matka będzie gadać, że jestem dla ciebie nieodpowiedni. Że powinnaś być z Zackiem, a nie ze mną.Że jestem marnym piosenkarzyną, a nie jak on gwiazdorem.....
-JUSTIN!!-przerwałam mu- Przestań pleść głupoty! To ja ciebie wybrałam. A moi rodzice muszą się z tym pogodzić. To ciebie kocham!
    Justin już od jakiegoś czasu miewał humorki. Gdy był szczęśliwy zaraz coś się psuło między nami. Ciągle dążył do kłótni. Jego humory już mnie denerwowały. Miał gorszą huśtawkę nastojów, niż ja. A to ja byłam w 6. miesiącu ciąży.
     Jak zwykle wzięłam jego rękę i położyłam sobie na brzuchu. Dziecko od razu kopnęło. Chłopak uśmiechnął się.
-Już lepiej?-spytałam
-Tak. Dziękuję.-powiedział i pocałował mój policzek
-Nie zapominaj o naszym dziecku. Jak jeszcze raz przyjdzie ci do głowy, że jesteś dla mnie nie odpowiedni, pomyśl o naszym bobasie. A moja matka taka jest. Nie zmienisz jej.- uśmiechnęłam się
-Kocham was. Jesteście dla mnie najważniejsi.- cmoknął mój brzuch

25. Nathan część 5

      Poszliście do jego domu.Pokój dla Jasona znajdował się u góry, Było tam łóżeczko, przewijak, fotel bujany, półka z ciuszkami  i pieluchami, kosmetykami dal dzieci i kojec. Weszłaś tam z synkiem i zajęłaś się nim. Usiadłaś na fotelu bujanym i nakarmiłaś syna. Bujałaś się w fotelu dopóki Jason nie zasnął. Położyłaś dziecko do łóżeczka i zeszłaś na dół, do kuchni. Stanęłaś na progu i patrzyłaś jak Nathan robi dla was coś do jedzenia i picia. Dopiero po chwili cię zauważył.
-Jason śpi. Co przyszykowałeś?
-Kieszonki drobiowe ze szpinakiem.
-Ale ty przypalałeś nawet wodę na herbatę. -zaśmiałaś się
-Tak... ale musiałem się czymś zająć, więc poszedłem na kurs gotowania.
-Strasznie burczy mi w brzuchu....
-To chodź już. Bo mi z głodu umrzesz.

     Podeszłaś do stołu i usiadłaś na krześle.  Nathan obsłużył cię i po chwili usiadł na przeciwko ciebie. Rozmawialiście o tym co robiliście przez te 6 miesięcy. Gdy skończyliście rozmawiać było już po 22.00
-Zasiedziałam się. Musimy już iść.
-Nigdzie nie idziesz. Zostajesz tutaj.
-Nie mam się w co ubrać. Nie mam piżamy, szczoteczki....
-Coś się u mnie znajdzie. Zadzwoń do Toma i powiedz, że zostajesz u mnie.
-Ale nie mam ciuszków dla Jasona.
-A widziałaś tą stertę ciuszków na szafeczce? Zostajesz i tyle. O tej porze ktoś może wam coś zrobić. A tego nie wybaczyłbym sobie.
-Dobra. Niech ci będzie...
-Obiecuję, że cię nie wykorzystam. -uśmiechnął się i po chwili przytulił- Będę spał w drugim pokoju.
-Dziękuję. Pójdę do Jasona.
      Oderwałaś się i wyszłaś. Sytuacja w kuchni trochę cię przerosła. Bałaś się, że gdy Nathan cię pocałuje, to nie skończy się tylko na  całowaniu.
       Otworzyłaś drzwi pokoju dziecięcego. Zaglądnęłaś do synka-smacznie spał. Usłyszałaś skrzypnięcie drzwiami. Po chwili poczułaś jak ramiona Nathana oplatają twoją talię. Oparł głowę na twoim ramieniu.
-Jak on słodko śpi.- powiedział  szeptem
-Śpi tak jak ty.
-Skąd to wiesz?
-Spałam przecież z tobą.
-To były piękne czasy.....
-Muszę mu przerwać ten piękny sen.
-Dlaczego?
-Muszę go umyć. Zawsze robię to o tej porze. Kąpiemy się razem.
-Dlaczego?
-W moim starym mieszkaniu często nie było ciepłej wody. Dlatego myliśmy się razem.
-Tutaj nie brakuje ciepłej wody. Idź go wykąpać, a ja przyszykuje dla ciebie jakieś rzeczy na przebranie. Później go uśpię, a ty weźmiesz kąpiel
-No, dobra.

sobota, 4 maja 2013

24. Nathan dla Szalona

        Spacerowałaś po parku.Chodziłaś jak zbity pies, ponieważ rzucił cie chłopak. Byłaś z draniem 3 długie lata.Idiota zerwał w waszą rocznicę.
       Błąkałaś się bez celu, przypominając sobie jego słowa. Nagle poczułaś szarpnięcie za torebkę.
-Złodziej! Łapać go! Zabrał moją torebkę- darłaś się i po chwili upadłaś na alejkę
        Podbiegł do ciebie wysoki brunet o niebiesko-zielonym spojrzeniu. Pomógł ci wstać.
-Nic ci nie jest?-zapytał z troską
-Nie.... ale moja torebka... przepadła.
-Nie martw się. Gdzie pobiegł?
-Tam.- wskazałaś na dróżkę po lewej stronie.Chłopak wstał i pobiegł. Znowu zostałaś sama. Po 10 minutach chłopak wrócił z twoją torebką.
-Należy mi się za to kawa.-powiedział z uśmiechem
-Zapraszam.- odwzajemniłaś uśmiech i poszliście do pobliskiej kawiarni
-Nie znamy się. Jestem Nathan.
-(T.I). Miło mi. Dzięki za odzyskanie mojej torebki.
-Drobiazg. Ale ludzie się na mnie patrzyli jak z nią szedłem. Zasługuję jeszcze na całusa w policzek za tak heroiczny czyn.- uśmiechnął się zalotnie.
-No, nie wiem....
-To tylko policzek. Nie stracisz przez to cnoty.
-No dobra. Co mi tam...
      Nachyliłaś się by dać mu całusa. Chłopak odwrócił twarz w twoja stronę. Wasze usta się spotkały. Najpierw delikatnie cie musnął a potem namiętnie pocałował. Spodobało ci się, ale resztki rozsądku powstrzymywały cie przed tym, aby wpaść mu w ramiona. Odepchnęłaś go od siebie.
-Co.. to miało być?- zapytałaś oburzona
-Tylko nie mów, że ci się nie podobało.-powiedział, przeczesując ręką włosy
-Podobało, ale może mam kogoś?? Przyszło ci to do głowy?
-A masz?- zapytał smutniejąc
-Może mam, może nie. Co cie to człowieku obchodzi?
-Poczekaj.... - siedział chwilę w zamyśleniu- Podobało ci się. To znak, że albo nie masz faceta lub go nie kochasz.
-Dobra, ja spadam- zaczęłaś wstawać- Nie chcę z takim kimś przebywać w jednym pomieszczeniu. - wyszłaś z lokalu rozwścieczona- Taki fajny, a taki burak- powiedziałaś do siebie
-Też tak myślę. Czuję cie jak ostatnia świnia.Wybaczysz?- odwróciłaś się i spojrzałaś na chłopaka
-Co mam ci wybaczyć? Pocałunek czy to że....- podszedł do ciebie ze swoim głupkowatym uśmieszkiem
-Też mi sie podobasz.-powiedział obejmując twoją twarz w dłoniach
-A kto powiedział, że mi sie podobasz?-zapytałaś wyrywając się z jego uścisku
-Widać w twoich oczach....
-Nawet, gdyby tak było....
-Tak jest- przerwał ci
-Nie jesteś pewny. Ja już muszę iść. I tak wystarczająco dużo czasu zmarnowałam.-odeszłaś kawałek, gdy nagle usłyszałaś
-Daj mi drugą szansę.
-Na co?- odwróciłaś się twarzą do niego
 -Na poznanie cię.- Zrobił minę kota ze shreka
-I tak nie mam nic do stracenia.
-Proponuję spacer.- zaoferował podając ramię
-Dobrze.- wzięłaś chłopaka pod rękę i poszliście sie przejść
     Szliście alejkami parku. Co chwila sie śmialiście. Opowiadaliście o sobie. Przy pożegnaniu nie wytrzymałaś i rzuciłaś sie Nathanowi na szyję i go pocałowałaś.
-Wybacz to z emocji- spuściłaś głowę w dół
-Nie, nic nie szkodzi.- powiedział, przyciągając cie do siebie- chodź tu.- objął cie i całował do utraty tchu.
        Staliście tak i sie całowaliście. Nie liczył sie dla was czas, ludzie. Ważni byliście tylko wy





23. Nathan część 4

-A skąd wiedziałeś, że to będzie chłopiec?
-Twoje wyniki, badanie USG i tamto zdjęcie, na którym widać, że to chłopiec. Godzinami myślałem jak dasz mu na imię. Jason Sykes- ale to dumnie brzmi.
-Ale przez kolejne pół roku zmieniasz pieluchy małemu, skarbie.
-Powtórz ostatnie słowo.
-Skarbie.
-Brakowało mi tego. Kocham cię- objął cię w talii, odwrócił i przyciągnął do siebie.
-Nathan, jesteśmy w miejscu publicznym.
-Wiesz co mnie to? Mam to gdzieś!
-Wrócił mój dawny Nathan.-pogłaskałaś go po policzku- Tak strasznie za tobą tęskniłam.- ułożyłaś jego grzywkę po swojemu.- Przepraszam, że uciekłam. Uniosłam się dumą. Miałam dość już twoich zdrad. To było dla mnie jak cios prosto w serce. Chciałam już ci wtedy powiedzieć o dziecku, ale jak was zobaczyłam coś we mnie pękło. Miałam nadzieję, że maleństwo cię zmieni, zbliży nas do siebie. Pamiętasz moje ultimatum?
-Oczywiście: albo my, albo ona. Wtedy myślałem, że mówisz o nas a nie o tobie i dziecku. Byłem idiotą. Mogłem się domyślić.Wybacz mi moją głupotę.
-Już to dawno zrobiłam.-wyrwałaś się z jego objęć.- Chodźmy dalej.
               Idąc w ciszy myślałaś czy dobrze zrobiłaś. Rozsądek kazał ci zwątpić w jego uczucia, ale serce rozpaczliwie go potrzebowało.
               Nathan objął cię swoim ramieniem i złapał rączkę wózka. Przytuliłaś się do niego. Jason patrzył na was spokojnie.
-Spróbujemy być razem przez tydzień. Jak coś z tego wyjdzie, to nie będę widzieć przeszkód byśmy zostali rodziną.- postanowiłaś
-To będzie dla mnie wieczność.-powiedział całując cię w czoło
-Wytrzymałeś 6 miesięcy, więc tydzień cię nie zbawi. A dla mnie to będzie sprawdzian czy naprawdę jest tak jak mówisz.
-Dalej mi nie wierzysz?
-Po prostu mam do ciebie ograniczone zaufanie.
-To gdzie będziesz mieszkała przez ten tydzień?
-Myślałam o hotelu, ale mam zaproszenie od Kelsey i Toma.
-Zamieszkaj ze mną.
-Nie wiem czy to dobry pomysł. A jak się nie uda?
-Dalej boisz się zaryzykować? Przecież jesteś silna...
-Ale nie odważna. Zrozum mnie, proszę. Jeszcze moje serce nie jest do końca naprawione.
-To po co się zgodziłaś?
-Bo czułam, że to dobre posunięcie.
-Kocham cię.
-Wiem to. Ciągle mi to mówisz.
-I w tym sens. Ja cię kocham, a nawet nie wiem czy ty dalej coś do mnie czujesz. Nie zasługuję na to. Jestem skończonym idiotą.Też bałbym się zaufać komuś, kto mnie skrzywdził. Masz rację.Nie powinienem błagać cię o powrót. Byłem i jestem samolubem.Myślałem tylko o sobie, a nie o tobie i synu. To był poważny błąd.Nie powinienem znowu wkraczać w twoje życie.
-Nathan, uspokój się. Pozwoliłam ci na to.
-Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.
-Przestań. Jak tak uważasz, to po co w ogóle przyszedłeś? Tylko namieszałeś w mojej głowie.Masz rację-jesteś idiotą. Byłam szczęśliwa będąc z dala od ciebie. Znowu mnie zraniłeś. Musisz zdecydować:    albo kochasz nas i chcesz z nami być albo daj nam odejść i o nas zapomnij. Prześpij się z tym. Ja potrzebuję mężczyzny, a nie niezdecydowanego chłopca, a Jason ojca. Ciągle mi mówisz jak mnie kochasz. Myślę, że nie chcesz Jasona. Jak nie ma dla niego miejsca w twoim życiu, dla mnie tym bardziej.- zaczęłaś odchodzić
-Zaczekaj-podbiegł do ciebie.-Nie mów tak. Przecież wiesz, że jest inaczej. Chcę was. W moim życiu jest dla was, zawsze było. Powinienem się opanować i cieszyć sie wami. Boje się, że was skrzywdzę i stracę ukochane osoby. Jak chcesz, to się nie śpieszmy.
-Przestaniesz już pleść głupoty?- powiedziałaś z uśmiechem- Ważne jest to co sie teraz dzieję między nami. Nathan, dziecko to nie zabawka.-powiedziałaś połykając obrzydzenie tego słowa-Muszę już wracać.Trzeba przewinąć i nakarmić Jasona.
-Do mnie jest bliżej. Tam jest wszystko dla niego.
-Ciekawe co byś zrobił, gdybym nie wróciła.
-Przynajmniej wiedziałbym, że mam jego.
-Dobrze, zgadzam się, ale muszę wrócić do przyjaciół.
-To ruszamy.- powiedział wyrywając rączkę wózka z twojej reki

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
TĘSKNILIŚCIE??? OTO NOWA DAWKA IMAGINÓW O NATHANIE!!!

wtorek, 16 kwietnia 2013

22. Imagin


     Pokłóciłaś się ze swoim chłopakiem. Siedzisz sama na ławce w parku myśląc, że to już koniec. Już nigdy więcej zniesiesz jego obelgi skierowanej do ciebie.Dostałaś właśnie sms od chłopaka, że wszystko między wami skończone. Siedziałaś na tej ławce już kilka godzin. Zdążyło zajść już słońce.Na domiar złego zaczął padać deszcz, a ty nie miałaś gdzie się podziać, bo nie miałaś gdzie wracać.
     Nagle obok ciebie usiadła zakapturzona postać. Dzięki migoczącej lampie widziałaś delikatne rysy twarzy oraz mokre policzki chłopaka. Nie wiadomo czy były mokre od płaczu czy deszczu.
     W pewnej chwili odezwał się, a jego głos przyśpieszył bicie twego serca.
-Wnioskując z twojego zachowania, pokłóciłaś się z rodzicami...- chwila ciszy, spojrzał na twoją twarz-... albo jednak z chłopakiem.-powiedział z kpiną
-Nie znasz mnie, więc nie oceniaj. Dlaczego z tobą rozmawiam? Ty i tak nic nie zrozumiesz!!- po tych słowach wstałaś i poszłaś w głąb ciemnego parku.
     Po chwili poczułaś ciepłą dłoń na twoim zimnym, nagim i mokrym od deszczu ramieniu. Nie drgnęłaś. Po chwili poczułaś delikatny zapach mięty i nierównomierny oddech na swoim policzku. Po czym chłopak nachylił się nad twoim uchem i szepnął zachrypniętym głosem ciche "przepraszam", przygryzając twój płatek ucha, przez co na twoim ciele przeszły ciarki, a w brzuchu poczułaś stado motyli. Chwycił twoją dłoń  i już pewniejszym tonem dodał:
-Chodź, muszę ci coś pokazać.
     Szliście przez ciemny park milcząc. Doszliście do jeziora, nad którym było nachylone drzewo i tam usiedliście, patrząc na rozgwieżdżone niebo.
-Pięknie.- szepłaś zachwycona
     Cała drżałaś, a on jednym pewnym ruchem zdjął swoją bluzę, ukazując swoje umięśnione ciało i położył na twoje zimne ramiona. Przysunął sie do ciebie i objął w pasie, a po twoim ciele przeszły kolejne fale gorąca.Poczułaś woń jego perfum i papierosów. Zakochałaś się w tym zapachu. Rozmawialiście pół nocy. Po północy wtuliłaś sie w niego i wsłuchana w szaleńcze bicie jego serca, zasnęłaś w jego objęciach.
       Gdy tak cię trzymał w objęciach czuł, że musi cię chronić i że nikt i nic już was nie rozdzieli. Delikatnie musnął twe usta i zasnął.